Publicystyka

Wiedźmin: Dom ze Szkła – dźwiękowa adaptacja komiksu

Dom ze Szkła Okładka

Obecnie dołączenie do wydania gry poradnika, pięknego albumu czy nawet figurki bądź innego gadżetu jest już standardem, który spełniają najwięksi wydawcy. Bogate edycje kolekcjonerskie i limitowane nierzadko zawierają liczne „prezenty” dla miłośników konkretnej produkcji. Coraz częściej jednak wśród breloczków, naklejek i płyt z muzyką można natknąć się na teksty kultury, pozwalające przebywać w świecie wykreowanym przez twórców gry, nawet gdy nie prowadzimy rozgrywki przy komputerze lub na konsoli.

Mam na myśli samodzielne utwory pozwalające w nieco inny sposób zagłębić się w fikcyjną rzeczywistość oraz spotkać ulubionych bohaterów na odmiennych zasadach. Dokładnie tak jest w przypadku dźwiękowej adaptacji komiksu Wiedźmin: Dom ze Szkła zrealizowanej przez studio Sound Tropez i dołączonej do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Premiera słuchowiska została znacznie opóźniona, właśnie z racji uczynienia go częścią wydania produkcji CD Projekt Red, ale w moim odczuciu warto było czekać, ponieważ osoby odpowiedzialne za ten projekt, do tej pory przy okazji podobnych realizacji jeszcze mnie nie zawiodły. Dlatego, gdy już aktywowałem kod na nową przygodę Geralta, nie mogłem powstrzymać się przed jak najszybszym odtworzeniu jej w domowym zaciszu. W przypadku Sound Tropez proces teleportacji do wyobrażonych krain znów okazał się bezbolesny i właściwie natychmiastowy, znalazłem się tuż za plecami Białego Wilka, by razem z nim przeżyć kolejną wyprawę wypełnioną niebezpieczeństwami oraz moralnymi rozterkami. Szczerze mówiąc obawiałem się, że zmiana aktora wcielającego się w rolę słynnego wiedźmina może mi nieco popsuć frajdę obcowania ze słuchowiskiem z racji przyzwyczajenia do Krzysztofa Banaszyka z nagrań Fonopolis, ale obawy te bardzo szybko rozwiały już pierwsze minuty Domu ze szkła.

Dom ze Szkła

Nie miałem wcześniej okazji przeczytać komiksu ze scenariuszem Paula Tobina, dlatego opowieść poznawałem zupełnie na nowo, bez określonych oczekiwań względem adaptacji oryginału. Akcja zawiązuje się w chwili, gdy Geralt (Jacek Rozenek) spotyka Jakuba (Jan Janga Tomaszewski), myśliwego przebywającego na skraju Czarnego Lasu, i wysłuchuje historii o jego zmarłej żonie Marcie (Magdalena Popławska). Porwana oraz przeobrażona w monstrum przez bruxy kobieta wciąż ukazuje się byłemu mężowi, przez co wzbudza jego nieustanny niepokój. Wiedźmin postanawia wraz z napotkanym mężczyzną wyruszyć do szklanego domu położonego nieopodal, aby spróbować pozbyć się natrętnego upiora. Początek wspólnej wędrówki jest jednocześnie początkiem szeregu niepokojących wydarzeń, którym białowłosy pogromca potworów będzie musiał stawić czoła, wykorzystując swoje nadludzkie umiejętności i wiedzę.

Opowieść udźwiękowiona przez Sound Tropez ma charakterystyczny rytm, na przemian byłem świadkiem spokojnych scen, w których mogłem lepiej poznać Geralta oraz inne występujące w słuchowisko postaci, by po kilkunastu minutach znów przysłuchiwać się emocjonującym pojedynkom z potworami lub przerażającymi konfrontacjami z przebywającymi w szklanym domu obrzydliwymi potępieńcami. Muszę przyznać, że kilka razy odczułem niepokoju, gdy w moich uszach rozbrzmiewał przeraźliwy lecz jednocześnie intrygująco uwodzący głos Cmentarnej Wiedźmy (Sylwia Nowiczewska), a podobnych fragmentów w owej produkcji nie brakuje, dlatego nawet miłośnicy horroru powinni być zadowoleni. Oczywiście oprawa dźwiękowa nie ma wyłącznie zadania wywołania w odbiorcy strachu, odgłosy otoczenia oraz muzyka błyskawicznie budują nastrój poszczególnych scen, zarówno tych dynamicznych, jak i nieco usypiających czujność słuchacza. Śpiew ptaków, trzask płomieni, szum liści poruszanych wiatrem, plusk wody, skrzypienie drewna – te oraz inne odgłosy konstruują bardzo żywą oraz immersyjną reprezentację fikcyjnego świata wiedźmina, która aż zmusza do wyobrażania sobie kolejnych sytuacji. Autorzy umiejętnie wykorzystali dźwięk, konstruując za jego pomocą cały proces narracyjny – oddając stan i emocje postaci, zaznaczając retrospekcje czy potęgując powagę sytuacji, a to wszystko okraszone fragmentami muzyki z gry Wiedźmin 2: Zabójcy Królów.

Twórcom udało się mnie oczarować, właściwie zatopiłem się w rzeczywistość wykreowaną przez grę Wiedźmin: Dom ze Szkła, i choć sama historia nie należy do najlepszych znanych mi przygód Białego Wilka, a chwilami troszkę się dłuży, z pewnością dzieło Sound Tropez stanowi coś więcej niż tylko bardzo interesujący dodatek do wydania Dzikiego Gonu. Miłośnicy bohatera stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego, którzy podobnie jak ja nie zapoznali się jeszcze z komiksowym pierwowzorem, bez wątpienia odnajdą w tej opowieści najważniejsze elementy surowego świata w którym przyszło mu żyć. Walka z potworami, przeklęte miejsce, zagadka łącząca występujące w fabule osoby, flirtowanie z atrakcyjnym sukkubem a nawet rozterki i przemyślenia osławiające filozoficzną naturę Geralta stanowią mocną stronę dźwiękowej interpretacji obrazkowego oryginału. Jeśli macie już za sobą główny scenariusz trzeciego Wiedźmina, a chcecie umilić sobie czekanie na Serca z Kamienia, sięgnijcie po produkcję Sound Tropez, a przynajmniej przez około trzy godziny będziecie mieli wrażenie uczestniczenia w naprawdę interesującym queście pobocznym o świetnej realizacji.

Więcej w Publicystyka
Zaginięcie Ethana Cartera – recenzja

Stworzenie dobrej historii kryminalnej nie należy do łatwych zadań. Trzeba wymyślić emocjonującą i odpowiednio skomplikowaną intrygę; wykreować zapadających w pamięć...

Zamknij