Felieton

Przeżyj przygodę (nie) wychodząc z pokoju!

old padlock

Sposób na spędzenie czasu ze znajomymi, zabawa, wyzwanie czy hobby? Escape roomy to coraz popularniejsza forma rozrywki. Jeśli chcesz się przekonać co daje wizyta w takim miejscu, to ta lektura jest właśnie dla Ciebie!

Historia

Jest rok 1988, kiedy wychodzi pierwsza część Szklanej pułapki, ale poza tym ogromnym wydarzeniem ma miejsce nieco mniejsze – zostaje wydana gra komputerowa Behind Closed Doors Johna Wilsona. Jak się później okaże, będzie ona prekursorem escape roomów. Historia tekstowej gry przygodowej skupia się na ucieczce z łazienki. Od tamtej pory dziedzina gier komputerowych dokonała ogromnego postępu, a w internecie można znaleźć wiele tytułów gier o tej tematyce – zarówno desktopowych, jak i przeglądarkowych oraz przeznaczonych na systemy mobilne.

Pierwszego przeniesienia gier komputerowych do rzeczywistości dokonali programiści w Dolinie Krzemowej w 2006 roku. Escape room bazował  na twórczości Agathy Christie. Jest to kolejny przykład, że świat bez tego typu specjalistów byłby naprawdę bardzo, ale to bardzo szary. Ojcem rozrywki „ucieknij z pokoju, jeśli potrafisz” jest Takao Kato, a miejscem, w którym rozpoczęła się fala popularności escape roomów, było Kioto w Japonii (2008 rok). Początkowo wydarzenia miały miejsce w klubach oraz pubach, gdzie znajdowały się różnego rodzaju wskazówki, jak wyjść, a liczba uczestników sięgała nawet dwudziestu osób.

To właśnie Japonia jest kolebką escape roomów. Następnie rozrywka przywędrowała do pozostałych azjatyckich państw, obu Ameryk, Europy Zachodniej, aż niedawno zawitała do Europy Wschodniej.

Dawno, dawno temu, to znaczy ni mniej ni więcej jak prawie trzy lata temu,  kiedy escape roomy dopiero raczkowały we Wrocławiu, miałem przyjemność odwiedzić jeden z pierwszych lokali tego typu – Logical Room. Pomysł na realizację przedsięwzięcia twórcy przywieźli ze stolicy Węgier – Budapesztu. Kilka miesięcy później okazało się to strzałem w dziesiątkę, gdyż Wrocław miał stale powiększającą się pulę dostępnych pokoi.

Idea

Wyobraźcie sobie, że wraz z grupą osób (najczęściej liczy ona od dwóch do pięciu ludzi) zostaniecie zamknięci w pokoju. Nie brzmi to strasznie, prawda? No dobrze, to zwiększmy nieco poziom trudności: wasze telefony, torby, torebki, plecaki, innymi słowy – wasze rzeczy zostały w korytarzu. Dołóżmy zatem kolejną cegiełkę podnoszącą napięcie: nie należy wyważać drzwi, a czas ucieka. Wspomniałem o tym, że na wyjście z pokoju zespół ma określony czas? Najczęściej jest to godzina zegarowa, jednak bywają inne warianty, np. czterdzieści pięć, dziewięćdziesiąt czy sto dwadzieścia minut.

klucz do pokoju

Ucieczka rozpoczyna się najczęściej w momencie, kiedy kluczyk od drugiej strony drzwi zostanie przekręcony. Zdarza się, że dla atmosfery uczestnicy zostają poproszeni o wysłuchanie krótkiej wstawki, która wprowadza dodatkowy klimat.

Klimat

Każdy z pokoi opowiada pewną historię, a historii jest naprawdę wiele: należy uciec przed psychopatycznym mordercą, uratować… pewną studentkę, obrobić bank, wyjść z zamkniętego kina.

Ale cóż takiego robi klimat? Twórcy escape roomów starają się na różne sposoby pomóc swoim gościom wczuć się w opowiadaną historię. Czym się posługują? Jakich sztuczek do tego używają? Czasem wystarczy zwykłe wprowadzenie do pokoju, ale często jest to coś więcej…

Czyż opaski na oczy nie powodują, że wyobraźnia zaczyna pracować lepiej? Grupa znajomych zostaje wpuszczona do pokoju, a tam zupełnie niczego nie widać. Czyż serce może nie zabić mocniej? Ktoś próbuje poruszyć ręką, a tu okazuje się, że jesteście skuci parą kajdanek z drugą osobą, a z pozostałymi dwiema przypiętymi do ściany za pomocą łańcucha.

W momencie kradzieży drogocennej pamiątki… okazuje się, że ktoś nie oglądał żadnego filmu z Indianą Jonesem i po prostu wyciągnął skarb. Może się to skończyć tylko w jeden sposób – ach, te pułapki!

Czasem z głośników może dobiegać pewna melodia, dźwięki z filmów o podróżach, gdyż okazało się, że się rozbiliście… śpiew mew, szum fal, powinien uspokajać, ale z czasem zaczyna potęgować niepokój.

Jak wspomniałem, każdy pokój ma swój unikalny klimat. I niech tak zostanie. Niech żyje kreatywność!

Na co zwracać uwagę, myszkując w pokoju?

Należy zwracać uwagę na wszystko, no, może prawie wszystko. Nie należy ruszać przedmiotów, które są oklejone taśmami i tych, o których obsługa wspomniała przed rozpoczęciem wyzwania. Wyrywanie szyb, wyciąganie żarówki z jedynego źródła światła czy wsadzanie palców do gniazdek to również rzeczy, których nie należy robić. Skąd wiem o  takich przypadkach? Dużo zabawnych historii można usłyszeć od właścicieli takich pokoi.

Wracając do pytania. Czy można zobaczyć, czy coś jest za obrazem? Jeżeli obrazy nie są obklejone taśmą, to warto (zerknąć). Może się okazać, że właśnie tam znajduje się interesująca nas wskazówka.

Według mnie pokoje można podzielić na dwa typy:

  • manualny – gdzie zespół skupia się na szukaniu (i łączeniu w kreatywny sposób ze sobą) przedmiotów, za pomocą których może mierzyć się, z kolejnymi zagadkami, za których rozwiązanie otrzymujemy kolejną rzecz lub kluczyk,
  • umysłowy – gdzie rozwikłuje się zagadki, szukając jakiś logicznych zależności np. obliczanie ciągu liczbowego w nagrodę często otrzymuje się klucz albo hasło do kłódki.

Najczęściej jednak spotyka się pokoje hybrydowe, które łączą oba typy zagadek.

Escape Room - ucieczka z pokoju

Z kim iść?

Najlepiej iść z grupą dobrych znajomych, z którymi chce się spędzić miło chwile. Przez dłuższy czas będzie możliwość opowiadania o tym, jak wpadło się na taki koncept, co się pominęło… oraz można wypomnieć różne rzeczy. Moją  ulubioną rozmową z escape roomu jest:

– SPQR, tak, SPQR.

– Co znaczy SPQR?

– Senatus Populi Questum Romanum.

(dłuższa chwila ciszy)

– Jak mamy wykorzystać senat do wyjścia z tego pokoju?

Przyjemnie jest iść z tą samą ekipą kilka razy, pozwala to na lepsze zgranie się podczas rozwiązywania zagadek, a niejeden raz należy współpracować, aby rozwikłać łamigłówkę.

Jeżeli znamy wszystkie osoby, z którymi się wybieramy do pokoju, mamy możliwość poznania ich z zupełnie innej strony. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy zwraca uwagę na inne szczegóły, dzięki czemu cała przygoda nabiera barw. Jest to doświadczenie, które pozwala na stworzenie nowych więzów w grupie.

Rozwiązywane zadania bardzo często wymagają współpracy. Im więcej osób musi współpracować podczas rozwiązania określonego problemu, tym lepiej – tak przynajmniej ja uważam. Dzięki tego typu rzeczom escape roomy świetnie nadają się do team buildingu.

Jak wyjść?

To zadanie jest dość proste, najczęściej wystarczy znaleźć kluczyk do drzwi. Banalne, prawda? No cóż, na szczęście każdy twórca pokoju jest kreatywny, czasem aż za bardzo (to działa w obie strony). Tak więc czasem poza znalezieniem klucza do drzwi należy znaleźć te właściwe drzwi. Słyszeliście o Narnii? Zdarza się, że niczym mój bohater z dzieciństwa, należy zrobić klamkę do drzwi. Tak, tak, wyjście z takiego pokoju to czasem wyzwanie nawet dla MacGyvera.

Wiemy już, że należy znaleźć kluczyk, ale jak? W pokoju poukrywane są wskazówki, zagadki oraz podpowiedzi. Nie będę wchodził w szczegóły, jednak należy wiedzieć, że każda wizyta w takim pokoju przynosi miłe zaskoczenie co do różnorodności zagadek oraz pomysłowości.

Nie zawsze jednak myśli się tak, jak twórca takiego pokoju. Zespół na drogę może zostać wyposażony w krótkofalówkę (bywa śmiesznie, kiedy można usłyszeć przez nie rozmowy „budowlańców”). Podpowiedzi mogą być również wyświetlane na ekranie monitora, zdarza się także, że samemu należy znaleźć karteczkę pozwalającą na uzyskanie podpowiedzi… jak to się mówi? Co kraj to obyczaj, i to w tym wszystkim jest naprawdę świetne.

Czas ucieka, ale skąd można wiedzieć, ile go jeszcze pozostało? Na każde pytanie odpowiadam tak samo, bywa różnie – zespół może otrzymać klepsydrę, monitor, na którym wyświetla się odliczanie, albo na ścianie wisi zwykły zegar. Czas jest bardzo ważnym elementem gry, wpływa na poziom stresu oraz na chęć uzyskania podpowiedzi.

Nie zawsze udaje się wyjść z pokoju o czasie lub lekko po czasie. Każdy z pokoi ma rekord – czyli najkrótszy czas na pokonanie pokoju. Jeżeli nie udało się opuścić escape roomu, nie należy się przejmować – obsługa powinna o pamiętać o uczestnikach i ich kiedyś wypuścić. Magiczną wartością związaną z tego typu zabawą jest 20%, nigdzie nie udało mi się jej potwierdzić, jednak jest to najczęściej powtarzana wartość. Tylko co piąty zespół jest w stanie wyjść przed upływem określonego czasu.

Obserwacje

Miałem przyjemność zwiedzić już klika pokoi, z różnymi grupami ludzi, zarówno z przyjaciółmi, znajomymi przyjaciół, jak i kolegami z pracy. W większych grupach – sześcio-, jak i mniejszych – dwuosobowych. Ten rozdział chciałbym poświęcić swoim obserwacjom.

Dziel i rządź; w większości grup, z jakimi miałem przyjemność, objawiała się osoba, która pozwalała na spójne przechodzenie z jednej zagadki w drugą. Był to ktoś, kto starał się zapamiętać i odpowiednio dopasować wszystkie wskazówki, jakie do tej pory otrzymaliśmy, oraz zrozumieć, czego nam jeszcze brakuje.

Każda płeć ma swoje podejście do rozwiązywania problemów. Kobiety są w stanie dłużej skupić się (pod wpływem presji) na rozwiązaniu pojedynczego problemu. Jednak w przypadku, kiedy zaczynają puszczać nerwy, a każda chwila jest coraz cenniejsza, często płeć piękna zaczyna używać siły do rozwiązania problemu. Panie są również bardziej skłonne do skorzystania z podpowiedzi.

Panowie różnią się diametralnie z podejściem w stosunku do pań. Dość częstym mottem jest: „jedna zagadka – jedno rozwiązanie”. Jeżeli nie uda się rozwikłać danego problemu, to znaczy, że czegoś jeszcze brakuje i można spróbować zmierzyć się z inną zagadką. Duma często stanowi problem podczas proszenia o podpowiedzi – „jeszcze chwila i na pewno uda mi się to rozwiązać…”.

Do kogo adresowana jest taka rozrywka?

Moje przemyślenia w tej materii są dość proste, mianowicie wydaje mi się, że escape roomy adresowane są do kogoś młodego, kogoś w kwiecie wieku, dla mężczyzn, dla kobiet… wystarczy tylko lubić i chcieć rozwiązać zagadki, spędzić czas inaczej, niekoniecznie przy piwie. Do escape roomu można wziąć rodzinę i z nią przeżyć pasjonujące chwile, można zabrać przyjaciół, żeby mieć się z czego pośmiać lub można wybrać się z kolegami z pracy, żeby nie tylko polepszyć współpracę, ale również miło spędzić czas.

Kto nie lubi zagadek? Kto nie lubi buzującej adrenaliny? Czy jest ktoś na świecie, kto nie bawił się w bazy lub w kryjówki? Ta zabawa jest naprawdę dla KAŻDEGO!

Patrząc z zupełnie innej strony – ze  statystycznego punktu widzenia – najczęstszymi odbiorcami escape roomów są studenci oraz osoby, które niedawno zaczęły pracę (dwudziesto- oraz trzydziestolatkowie). Są to ludzie, którzy chcą się oderwać od negatywnych efektów dnia codziennego (stres, zdenerwowanie), a także przeżyć dreszczyk emocji. Uwaga, tego typu rozrywka uzależnia!

Więcej w Felieton
Trudne Gry - Część Druga
Dlaczego lubimy trudne gry? Część pierwsza krótkiego wywodu o projektowaniu gier wideo.

Z pozoru odpowiedź na to pytanie może wydawać się trywialna – w końcu gdyby gry nie stanowiły żadnego wyzwania, byłyby...

Zamknij