Felieton

Pokémony znów biorą świat szturmem!

pokemon go

Po nieco ponad dwóch tygodniach od światowej premiery Pokémon GO oficjalnie zadebiutowało na polskim rynku aplikacji mobilnych. Szaleństwo na punkcie kieszonkowych potworów dotarło i do naszego kraju.

Pokémony – globalny fenomen

Kiedy kilka miesięcy temu oglądałem pierwszy trailer Pokémon GO, byłem dosyć sceptyczny. Sytuacja, w której setki ludzi masowo wychodzą na ulice, żeby uganiać się za pokémonami, wydawała mi się raczej mało prawdopodobna. Spodziewałem się, że nowa gra sygnowana przez Nintendo stanie się czymś w rodzaju niszowego fenomenu, który na jakiś czas przyciągnie niewielką grupkę oddanych fanów, ale szybko odejdzie do lamusa „chybionych pomysłów”. Chyba nie mogłem się bardziej mylić. Od pierwszych dni dostępności gry wszystkie media społecznościowe zostały praktycznie zasypane przez relacje na jej temat. Nowy tytuł od Niantic przebił aplikację randkową Tinder, a nawet Twittera pod kątem liczby aktywnych użytkowników. Kanał na Reddicie stworzony przez społeczność Pokémon GO jest obecnie jednym z największych w sieci (ponad pół miliona subskrybentów). Jakby tego było mało, pokémony stały się częściej wyszukiwaną frazą w Google niż „porno”. Nawet muzyka kojarzona z serią zyskała na popularności w serwisach takich jak Spotify. Jeżeli nie wierzycie jednak medialnemu hype’owi, to polecam po prostu przejść się ulicami większych miast, chociażby po Wrocławiu. Każdego dnia podczas drogi na uczelnię i z powrotem natykam się na grupki ludzi w różnym wieku, którzy nie kryją swojego podekscytowania polowaniem na pokémony.

Pokémon GO w pigułce (w Poké Ballu?)

Zacznijmy jednak od samego początku: czym w zasadzie jest Pokémon GO? Główna koncepcja gry jest znana każdemu, kto miał choćby przelotną styczność z którymkolwiek innym tytułem poświęconym pokémonom. Łapiemy jak najwięcej uroczych stworków, trenujemy je i wystawiamy do walki przeciwko innym trenerom. Co odróżnia Pokémon GO od innych gier to fakt, że wszystko to dzieje się w prawdziwym świecie. Żeby złapać cokolwiek, musimy naprawdę ruszyć się z kanapy i wyjść na zewnątrz. Gra bazuje na Google Maps API, więc dosyć precyzyjnie określa nasze położenie za pomocą modułu GPS. W miarę jak będziemy przechadzać się ulicami miasta, co rusz natykać będziemy się na kolejne pokémony, które dzięki zastosowaniu rozszerzonej rzeczywistość (ang. augmented reality) zobaczymy na tle miejsca, gdzie akurat się znajdujemy. W punktach godnych uwagi (takich jak np. zabytki czy popularne miejsca spotkań) odwiedzać możemy także tzw. Poké Stops, w których otrzymamy cenne przedmioty, jak na przykład Poké Balle potrzebne do łapania kolejnych stworków. Same oznaczenia map przejęte zostały z Ingress, pierwszego tytułu wydanego przez Niantic, więc już na starcie mamy całkiem nieźle rozbudowaną sieć lokacji. Jedynym problemem są obszary poza dużymi miastami, które zdają się nieco opustoszałe. Żeby rozwiązać ten problem, twórcy gry uruchomili  serwis, pozwalający na zgłaszanie nowych miejsc do dodania. Niebawem nawet najdalsze zakątki świata mogą zapełnić się pokémonami.

pokemon go
Od lewej: Czasem trzeba się nieźle nachodzić, żeby dotrzeć do Gyma albo wytropić jakiegoś pokémona. Od prawej: Na początku gry tworzymy własnego awatara. Póki co zbyt wielu opcji dostosowania wyglądu nie ma, ale obstawiam, że nie będziemy musieli długo czekać

Być jak Ash Ketchum

Żadna gra z pokémonami nie byłaby kompletna, gdyby nie walki trenerów. W Pokémon GO również ich nie zabrakło, jednak ich mechanika jest bardzo uproszczona. Kiedy nasza postać osiągnie piąty poziom, możemy dołączyć do jednej z trzech drużyn (Go Team Mystic!) i walczyć z innymi graczami o utrzymanie kontroli nad danym obszarem w specjalnie przygotowanych do tego arenach. Chociaż rozgrywkach w serii Pokémon nigdy nie była specjalnie skomplikowana, pojedynki trenerów zawsze miały w sobie pewną głębię planowania. W Pokémon GO elementy taktyczne znane z poprzednich iteracji zredukowano niemal do zera. Walka nie odbywa się turowo , lecz w czasie rzeczywistym i najczęściej sprowadza się do bezmyślnego uderzania palcem w ekran telefonu. Problemem jest także to, że nie ma żadnej możliwości bezpośredniego pojedynkowania się z innymi graczami. Walki na arenach toczone są przeciwko komputerowi sterującemu ruchami pokémonów, których właściciele wcześniej je tam pozostawili. Niemniej Niantic zapowiedziało już wprowadzenie nowych trybów rozgrywki w najbliższych aktualizacjach, które mają sprawić, że Pokémon GO zbliży się nieco do klasycznych gier z kieszonkowymi potworami w roli głównej.

Pokémony
Od lewej: Typowa walka na arenie sprowadza się do zaklikania przeciwnika na śmierć. Można też robić uniki, ale kto by się tym przejmował. Od prawej: Kolejny stwór do kolekcji. Obecnie w grze występuje błąd, który sprawia, że cała aplikacja się zawiesza dokładnie w momencie kiedy rzucimy Poké Ballem. Trochę przykra sprawa jak akurat trafi nam się jakiś rzadki okaz

Najlepsza aplikacja fitnessowa

Wszystko to brzmi banalnie, ale wciąga jak diabli. Szczególnie, że Pokémon GO jest w gruncie rzeczy darmowy. Mamy co prawda mikropłatności, jednak gra jest na tyle hojna w rozdawaniu przedmiotów i wewnętrznej waluty, że spokojnie można wszystkiego dorobić się bez uciążliwego „grindowania”. Poza tym najnowsze pokémony są jedną z tych niewielu gier mobilnych, w których nawet duża powtarzalność nie jest uciążliwa, bo sprowadza się po prostu do dłuższych i częstszych spacerów (nota bene w pierwszych dniach po premierze wielu graczy narzekało na obolałe nogi). Dlatego uganianie się za kolejnym „pokiem” albo wycieczka w stronę oddalonego Gymu zaczyna nabierać nowego znaczenia: nie tylko mamy przyjemność z gry, ale też zażywamy trochę ruchu i świeżego powietrza. W przeciwieństwie do innych aplikacji, które starają się zachęcać odbiorców do określonego działa (np. jak Zombies, Run! do biegania), Pokémon GO jest przede wszystkim grą, a nie wirtualnym trenerem fitness. Rozgrywka nie stanowi w niej jedynie atrakcyjnej przykrywki dla przemycenia pewnego przekazu. Krótko mówiąc, Niantic udało się osiągnąć ten poziom gamifikacji rzeczywistości, który wydawał się dotąd kompletnie poza zasięgiem gier mobilnych.

Wielka społeczność trenerów

Niesamowite jest też to, jak Niantic udało się stworzyć grę, która w tak prosty sposób buduje społeczności i zbliża nawet kompletnie obcych ludzi. Internet jest pełen rozczulających opowieści o osobach, które przełamują swoje lęki przed wychodzeniem na zewnątrz i zawierają nowe znajomości albo które pomagają sobie nawzajem, żeby osiągnąć wspólny cel. Naprawdę trudno powstrzymać uśmiech, gdy widzi się dorosłych ludzi, biegających po parku i współpracujących, żeby wytropić jakiegoś rzadkiego pokémona. Sam też tego doświadczyłem: chociaż nie należę do specjalnie towarzyskich osób, to w przeciągu kilku ostatnich dni miałem wiele okazji do miłych rozmów i dobrej zabawy z ludźmi zupełnie przypadkowo spotkanymi przy Poké Stopie czy Gymie. W żadnym razie nie oznacza to jednak, że Pokémon GO wydobywa z ludzi jedynie najlepszą część ich natury. Niektórzy użytkownicy Reddita donoszą o drobnych aktach wandalizmu czy agresji w imię „ukochanej drużyny” lub o innych typowo „plemiennych” odruchach wśród graczy. Na szczęście, w porównaniu z ogromem pozytywnych wrażeń jakie Pokémon GO wywołało, tego typu zachowanie uznać można za odosobnione przypadki.

pokemon go
Od lewej: O, jaki słodziak. Do Poké Balla z nim! Od prawej: Gotta catch ’em all! Jedyny problem to, że na niższych poziomach bardziej opłaca się łapać nowe dzikie pokémony niż trenować te już złapane

Krótki apel o rozwagę

Na koniec chciałbym też zaapelować do wszystkich fanów Pokémon GO: grajcie rozważnie. Liczba sytuacji, w których gracze zostają potrąceni lub sami powodują wypadki (bo zamiast skupić się na drodze mają oczy wlepione w ekran telefonu), rośnie w zastraszającym tempie. Nie bądźcie też jak ten gość, który łapał Pidgeya, kiedy jego żona rodziła, albo ludzie, którzy chodzą do Muzeum Holokaustu, żeby łapać pokémony. Nie zapominajcie, że w tym wszystkim chodzi  nie tylko o dobrą zabawę w gronie innych osób, ale i o wzajemny szacunek. Dlatego wychodźcie w świat, by złapać je wszystkie, ale zawsze grajcie z głową!

Więcej w Felieton
Tabu w grach wideo, cz. 1

Tabu – tematy, o których nie mówi się publicznie, moralnie dyskusyjne i zakazane w społeczeństwie. Jednak coraz częściej pojawiają się w kulturze, sztuce...

Zamknij