Felieton

Orzeł, zgłoś się!

Let’s play, a tag… lasertag!

Lubisz grać w trybie wieloosobowym ze znajomymi? Kolejny wieczór spędzasz z Quakem? A może szukasz innego sposobu, żeby poczuć te same emocje? Zagraj w lasertaga!

Jakiś czas temu, przed obroną pracy inżynierskiej, czytałem jedną z książek Terry’ego Pratchetta o przygodach śmierci. Nie myślałem wtedy, że można lepiej spędzić wieczór niż z dobrą książką i ciepłą herbatą. Jak mogłem się bardziej pomylić? – Na szczęście lekturę przerwało pukanie do drzwi. Współlokator wszedł i powiedział, że do gry potrzeba jeszcze jednej osoby. Tak rozpoczęła się moja historia wielu siniaków, nieprzespanych nocy, przesuwania ścian, piłkarzyków oraz nutki adrenaliny. Właśnie wtedy poznałem, czym jest lasertag.

Idea lasertagu

Lasertag jest zabawą bardzo podobną do paintballa. Myśl przewodnia jest taka sama, współpracuje się z kilkoma osobami (tworząc drużynę), żeby pokonać przeciwników. Czasem gracze tworzą kilka drużyn, najczęściej jednak w grze biorą udział jedynie dwa zespoły.

O paintballu chyba każdy słyszał. Do strzelania używa się tam kulek z farbą. W wykupionym przed zabawą pakiecie otrzymuje się określoną liczbę amunicji, którą pomiędzy rundami można dokupić. Zawodnicy otrzymują specjalne ubrania oraz ochronne maski na twarz – wystrzelone z bliska pociski mogą pozostawić na ciele ślady „walki” w postaci siniaków. Trybów gry jest bardzo dużo, jednak najczęściej wybierane są: Team Death Match, Capture the Flag, Last Man Standing, Stop the Terrorist, czy Vip Protection. Paintball z jednej strony jest świetną zabawą – daje niezłego kopa adrenaliny, pozwala na integrację oraz wcielenie się niejako w żołnierza (teren dzięki licznym przeszkodom, takim jak bunkry, ściany czy okopy, jest bowiem dostosowany do tego typu rozrywki). Niestety, z drugiej strony jest też dosyć drogą grą, szybko męczy, a zabawa trwa krótko, bo tylko około dwóch godzin. Czy już wspominałem, że najczęściej gra się na świeżym powietrzu? Cóż, właśnie to zrobiłem.

Poszukajmy analogii w lasertagu. Tutaj również mamy broń, ale zamiast kulkami strzela się wiązką lasera. Jak więc określić, kiedy zginęliśmy? Cóż, w paintballu to zawsze bolało, więc była jasna sytuacja… W przypadku lasertaga strzelamy natomiast do czujników.

Każdy z zawodników poza bronią otrzymuje specjalny strój, na którym znajdują się czujniki, np. na kamizelce (często są tam 4-5 czujniki) – wraz z upływem gry kamizelka robi się coraz cięższa. Może również otrzymać opaskę na czoło (2-3 czujniki), a zabicie gracza z taką opaską to przecież HEAD SHOT! Co powiecie na oba przedmioty?

Wracając jednak do meritum… sygnał, że zginęliśmy, otrzymamy z broni. Jeżeli jednak w ferworze walki nie usłyszymy o naszej śmierci, nasza broń się zablokuje i nie będziemy mogli strzelać. Czasem broń zaserwuje nam dodatkowe informacje, jak dźwięk, że właśnie nas minął pocisk.

Jeżeli chodzi o scenariusze, lasertag posiada ich tak dużo jak paintball. Gdzie można go zagrać? Wszędzie – w zależności od wyboru osoby/firmy, która dostarcza tego typu usługi. Gra się więc w miejscach zamkniętych (np. w odpowiednio dostosowanym labiryncie), jak i w miejscach otwartych, gdzie są np. bunkry lub zwykłe parki.

Miłą odmianą w porównaniu do paintballa jest fakt, że w przypadku lasertaga bronie mogą mieć kilka trybów. Jeżeli ktoś chce być łowcą – może wziąć broń snajperską – jeśli nie, może wybrać jeden z pozostałych trybów – antitank, karabin czy shotgun. Każda z tych broni ma swoje wady – np. liczbę naboi w magazynku, co wiąże się z częstotliwością przeładowywania. Wraz z czasem rozgrywki liczba amunicji danego typu bardzo szybko może się skończyć, i co wtedy zrobić? Zmieniamy broń na inną i gramy dalej!

Dzięki wykorzystaniu elektroniki gra pozwala zbierać statystyki, odnośnie do liczby zabitych zawodników, wystrzelonej amunicji, celności, jak również informacji o Friendly Fire.

Lasertag - bronie

In/Out-Side, czyli klimat

Mając broń, bawimy się w żołnierzy/jednostki specjalne/czy kogo tam chcemy. Wiadomo, najważniejsza jest dobra zabawa, jednak bez planu trudno ją osiągnąć. Dlaczego? Druga drużyna bardzo szybko może zrobić z nas miazgę… Przygwoździć do jednego miejsca i strzelać jak do kaczek, a chyba nikt tego nie lubi? Ja w każdym razie nie przepadam za takimi sytuacjami.

Mamy plan i co dalej? Dobra komunikacja, asekuracja oraz jak najprostsze osiągnięcie wyznaczonych pozycji czy też celów – pamiętajcie, że amunicja podczas danej rozgrywki może się szybko kończyć, a żadna z broni nie ma bagnetu(!).

Czy w piękny, letni dzień nie warto wyjść ze znajomymi do parku, później wypić piwo lub zrobić grilla? Jednak wcześniej dobrze jest spędzić aktywnie czas. W lasertagu dostajecie broń, opaski na czoła, dzielicie się jak w szkole na dwa zespoły. Następnie staracie się wygrać z przeciwną drużyną. Gra bardzo męczy, trzeba się bowiem skradać, skakać, chować za swoimi kolegami, a nawet biegać po całym parku, próbując wymanewrować przeciwników. Lasertag na świeżym powietrzu wprowadza realizm i zabawa na otwartej przestrzeni daje nieskończoną liczbę możliwości, zwłaszcza gdy się wie, że bazy to dwa słupki, a twoim zadaniem jest np. zabicie wszystkich broniących określonego punktu. Podczas gry trzeba obserwować zmieniającą się pogodę, gdyż należy ją brać pod uwagę podczas planowania taktyki.

Co jednak w przypadku, gdy na dworze nie ma słońca i najchętniej spędzilibyśmy czas w łóżku? Zawsze jest alternatywa w postaci dobrze przygotowanych labiryntów, gdzie mogą znajdować się mosty, wieże, samochody, a nawet beczki.

Lasertag - Kwatera Główna
Labirynt Kwatery Głównej we Wrocławiu

Uważacie, że w zamkniętej przestrzeni łatwiej jest kogoś dostrzec i osaczyć? Nic bardziej mylnego, jeżeli zostanie włączony dym… Nigdy wtedy nie wiadomo, kto stoi przed tobą. Wiadomo, czasem może się zdarzyć, że zostanie zabity ktoś z własnej drużyny. Na pewno nie dawał wystarczających sygnałów o tym z kim jest w zespole – zdarza się.

Z kim iść?

Zawsze warto spędzić czas ze swoimi znajomymi, jednakże nie każdy lubi tego typu rozrywkę, więc czemu nie zaprosić znajomych naszych znajomych? Wiadomo, że w grupie raźniej, a przy dwunastu osobach można pokusić się o stworzenie kilku zespołów.

Najważniejsze jest pytanie o to, kto z kim powinien grać – nigdy na to nie będzie wystarczająco dobrej odpowiedzi. Wiadomo, że warto zawsze łączyć znajomych ze sobą, jednak czasem należy nieco zmodyfikować zespoły tak, aby składy były nieco wyrównane. Nie znam zbyt wielu ludzi, którzy chcieliby być mięsem armatnim (i tylko przegrywać), a każdego podczas gry może ponieść duch rywalizacji, dzięki czemu mogą dołożyć swoją cegiełkę do zwycięstwa.

Co, jeśli nie mam aż tylu chętnych, a chciałbym spróbować? Często miejsca, w których można grać w lasertaga, oferują czas indywidualistom (tzw. noc indywidualistów) – czyli ludziom, którzy chcieliby zagrać, a nie mają z kim. Przychodzi wtedy wiele osób, które później łączone są w zespoły… No cóż, jest to dość nietuzinkowe miejsce na poznanie nowych osób.

Na dobry początek polecam tryb – Team Death Match, każdy zawodnik ma tyle samo amunicji, w określonym czasie mamy zdobyć więcej fragów niż przeciwnicy. Co może komplikować taką grę? Brak kondycji – po śmierci respawn jest w bazie, więc należy pobiec i wrócić, a czas tyka… Jest również druga rzecz, nie mniej ważna – FF, czyli Friendly Fire – za zabicie swojego zawodnika również zdobywa się punkty – frag to frag – niestety, punkty są ujemne.

Tips & Tricks

Mam kilka hacków, które nieco ułatwiają mi grę… Ale o tym cicho-sza pozostałym, z którymi gram. Oto parę podpowiedzi:

  1. Podczas gry warto mieć ze sobą rękawiczki rowerowe/na siłownię – z czasem od trzymania broni ręce mogą być obtarte.
  2. Woda/izotonik oraz jakiś batonik – gry naprawdę męczą, uzupełnianie płynów oraz coś słodkiego zawsze pomaga.
  3. Koszulki – nie zawsze osoby, które są ze sobą w drużynie muszą się znać – warto by cała drużyna miała koszulki w jednym kolorze.
  4. W przypadku pierwszej gry – przed rozgrywką dobrze jest opowiedzieć pozostałym zawodnikom z drużyny to i owo o ukształtowaniu terenu – pierwsza gra, czyli luźna gra. Warto, by każda z osób zrozumiała, że współpraca jest kluczem do zwycięstwa.
  5. Kolejne gry – burze mózgów nad taktykami i grą zespołową – każda taktyka trwa około pięciu minut… Później to adrenalina i ferwor walki.
  6. Cień – zawsze warto chodzić dwójkami. Wzajemna pomoc i asekuracja to klucz do przetrwania.
  7. Nie bądź asem – co z tego, że możesz być dobry i wbiec do bazy przeciwnika, polując na niego, podczas gdy przeciwnicy pokonują cały Twój zespół?
  8. Nie przejmuj się – pierwszą bronią, którą wszyscy biorą na początku, jest snajperka – jeden strzał i giniesz… Cóż, ktoś właśnie zmarnował co najmniej jeden nabój – na początku gry wszyscy są pełni energii, przez co wracają do gry bardzo szybko.
  9. Pohamuj ułańską fantazję – niektóre przeszkody są rzeczami, za którymi należy się chować – nie wskakuj na beczkę, nie wspinaj się na drzewo.
  10. Zostaw tę ścianę! – wiem z własnego doświadczenia, że uciekając przed przeciwnikiem w ciemny zaułek, można wbiec… w ścianę – uważajcie na siebie.

Czy warto?

Rozrywka ta adresowana jest do osób, które chcą spędzić aktywnie czas, poznając swoich znajomych z nieco innej strony niż na co dzień. Między meczami zawsze znajdzie się chwilę na oddech, łyka wody czy grę planszową. Grałem już z niejedną osobą i wiem, że kwestia wieku, płci nie ma znaczenia. Liczy się nutka adrenaliny wraz z rywalizacją… Po takiej zabawie na pewno nie musisz pić melisy przez długi czas. Dzięki takiej rozrywce każdy przez chwilę może poczuć się jak bohater z filmu akcji czy gry komputerowej.

Więcej w Felieton
Tabu w grach wideo, cz. 2

Nagość i seks to – obok przemocy – chyba najczęściej pojawiające się w grach wideo tematy tabu. Jednak w odróżnieniu...

Zamknij