Felieton Ranking

Jak wspominamy Gothica?

Gothic to seria, która cieszy się dużą popularnością wśród polskich fanów. Wzbudza ogromny sentyment i wciąż gości na naszych monitorach, mimo dużej liczby wielkich erpegowych tytułów. Z okazji jej 16. urodzin zebraliśmy nasze gothicowe wspomnienia!

#1 Magda Sz.: Od Gothica wszystko się zaczęło…

Nie zliczę już godzin, które spędziłam w Górniczej Dolinie, dołączając do różnych obozów, czy ucząc się na pamięć polskich kwestii dialogowych. Świat gry był niesamowicie wciągający: ciekawe postaci, fabuła, no i muzyka… Do Gothica powracam przynajmniej raz w roku (każda część na inną porę roku). Dlaczego? Odpowiedź wydaje się prosta: sentyment. Jednak w moim przypadku nie jest to zwykła nostalgia za jednym tytułem. Przygody Bezimiennego pozostawiły we mnie niedosyt. Chciałam więcej takich światów, więcej takich historii i więcej wrażeń. To właśnie po zagraniu w produkcję od Piranha Bytes stałam się graczem “na poważnie” i powoli zaczęłam zapełniać półki kolejnymi tytułami. Od Gothica wszystko się zaczęło i mam nadzieję, że będzie trwać nadal.

gothic1

#2 Magda J.: Nie znam się, ale się wypowiem!

Świadomie narażając się na ciche odburkiwanie na „cześć” i co najmniej (!) tygodniowe picie kawy w samotności podczas redakcyjnych spotkań, muszę przyznać, że Gothica nigdy nie grałam. Jedyną styczność, jaką miałam z Piranha Bytes to chwile, gdy jako dzieciak nieśmiało zaglądałam przez ramię brata na kadry z gry.  Jedna z najlepszych serii cRPG (podobno) stale mi umyka, cierpliwie czekając na swój moment. Znając mnie, może to potrwać jeszcze dłuuugo. Jednak wydaje mi się, że jestem dobrym przykładem gracza, który pomimo nieznajomości danej produkcji, mocno odczuwa jej oddziaływanie na branżę. Kanciastą grafikę Gothica wyczuwam z odległości kilometra, a głos Mikołajczaka bezwiednie przypisuję do Bezimiennego…

gothic1

#3 Dawid: Wow, ale ten świat jest prawdziwy!

Gothic nie był pierwszą grą RPG z trójwymiarowym, otwartym światem w jaką miałem okazję zagrać, ale zajmuje szczególne miejsce w moim osobistym rankingu. Chociaż TES: Morrowind, którego ogrywałem mniej więcej w tym samym czasie, wydawał się większy i lepszy od Gothica niemal pod każdym względem, to przygoda Bezimiennego miała pewien niepowtarzalny klimat. Myślę, że w dużej mierze była to zasługa tego, ile pracy Piranha Bytes włożyło w dopracowanie świata Gothica. Niemal każdy zakątek Górniczej Doliny wypełniało coś ciekawego, dzięki czemu eksploracja dawała mnóstwo frajdy. Na gościńcach wędrowali kupcy i najemnicy, w lasach czaiły się watahy wilków i zabójcze cieniostwory, a z odległych obozów orków dochodziły dźwięki bębnów. Cała dolina dosłownie tętniła życiem. Może z dzisiejszej perspektywy zabrzmi to naiwnie, ale to właśnie przemierzając tereny otoczonej barierą kolonii karnej po raz pierwszy naszła mnie myśl: Wow, ten świat jest jak prawdziwy!

gothic1

#4 Kuba: Duży potencjał

Dla mnie Gothic był swego rodzaju rewolucją. Zagrywałem się wcześniej w izometryczne RPG, nie znałem TESa, więc gothicowy otwarty (acz hermetyczny), trójwymiarowy świat z ciekawą obsadą i sporą dozą wolności, porwał mnie na długie tygodnie. Gra łączyła w sobie wszystkie te elementy, które cenię w grach RPG – nieliniowość, sporo zawartości dodatkowej, lawirowanie między różnymi grupami i zdobywanie ich zaufania, a także powolne budowanie bohatera oraz jego pozycji. Wszystko to miało miejsce w bardzo kameralnym świecie, przez co poczucie statusu wśród innych bohaterów było tym bardziej odczuwalne. W przypadku gier z serii TES od początku jest jasne, że nasz status zależny jest od arbitralnych statystyk. Gothic jednak maskuje ten fakt przez organiczny świat. Twórcy opracowali pewien styl RPG, który moim zdaniem nie jest tak często odwiedzany przez deweloperów. Szkoda, bo potencjału w tej konwencji jest naprawdę sporo.

gothic1

#5 Hawek: Znów nie grałem!

Nigdy nie rozumiałem całego hype’u na Gothica 1. Gra nie była rewolucyjna pod żadnym względem, sterowanie było toporne, bug gonił buga, a graficznie i optymalizacyjnie też nie było szału. Fakt, “żyjący” świat robił wrażenie. Nie było to jednak dla mnie wystarczające, żeby wybaczyć całą resztę grzechów produkcji Pirahna Bytes. W tamtych czasach zdecydowanie bardziej przemawiała do mnie seria The Elder Scrolls (tak, wiem, całe fanbojstwo Gothica rzuca w tym momencie w moją stronę masę wymyślnych inwektyw). Inna sprawa to polski dubbing, który chyba akurat jest jednym z lepszych jak do tej pory w historii rodzimego rynku gier.

gothic1

#6 Adamo: Nie porywaj się z byle kilofem na wielkie ptaszysko!

O rany, Gothic… Z okazji tych urodzin znowu uruchomiłem Bezimiennego i próbuję z pomocą Diego ogarniać świat. A tak na poważnie – paradoksalnie do tej gry trafiłem dość późno i od początku miałem z nią pod górkę. Toporne sterowanie, dziwne skoki… I te parszywe ścierwojady, na które porywałem się od samego początku, za co często mój Bezi dostawał po głowie. Tego nauczył mnie Gothic – nie porywaj się z byle kilofem na wielkie ptaszysko! Z perspektywy czasu nadal urzeka mnie żyjący świat i dość ciekawa fabuła.

Teraz dostrzegam też pewne triki konstrukcyjne, ale takie analityczne myślenie gdzieś ginie, kiedy zastanawiam się, do którego obozu teraz się udam. Bo przyjemność z rozgrywki wciąż jest bardzo duża. Gothic ma ciężki i surowy klimat, który lubię. No i ten dubbing! Mam bzika na punkcie polskich wersji gier, dlatego ten rolplej zajmuje w moim sercu  szczególne miejsce. To kawał dobrej aktorskiej roboty. W sumie… Gothic nie był i nie jest epicki, ale wciągał swoim światem, jego zasadami, ekonomią i kolorytem. I robi to nadal! <nie, w redakcji wcale nie mamy przymusu wielbienia produkcji Piranha Bytes, bo Magda Sz. świata poza Gothickiem nie widzi…>

A na koniec zostawiamy Was z gothicowym smaczkiem – koncertem zespołu InExtremo w Starym Obozie!

Więcej w Felieton, Ranking
Orzeł, zgłoś się!

Let’s play, a tag… lasertag! Lubisz grać w trybie wieloosobowym ze znajomymi? Kolejny wieczór spędzasz z Quakem? A może szukasz...

Zamknij