Historia Polskich Gier

Historia Polskich Gier #50 – Bulletstorm

 Podręcznik zabijania czy zwyczajna gra? To pytanie może paść tylko w stosunku do jednej polskiej gry. Już wiecie, o jakim tytule mowa? Przed Wami  Bulletstorm i jego historia.

Po wydaniu Painkillera, który cieszył się dużym powodzeniem, studio People Can Fly postanowiło iść za ciosem. Pod okiem Adriana Chmielarza powstał pomysł na grę – Come Midnight, w stylu L.A. Noire. Jednak po przebyciu długiej drogi powstała prawdopodobnie najbardziej kolorowa i przesycona akcją gra od polskiego studia – Bulletstorm.

Krok do tyłu, dwa do przodu

Zawirowania we współpracy z THQ spowodowały, że People Can Fly zaczęło szukać nowego wydawcy. Strzałem w dziesiątkę okazał się wybór Epic Games – praca na silniku Unreal Engine zapewniła wysoką jakość produkcji. Przekonanie do siebie tego amerykańskiego wydawcy nie było jednak takie proste. Zaprezentowanie demo zachęciło Epic Games na tyle, że zlecili studiu utworzenie paru map do pecetowej wersji Gears of War. Polscy deweloperzy wypadli na tyle dobrze, że cały projekt konwersji tej produkcji został przeniesiony do Polski. To był świetny ruch ze strony Amerykanów – nowa wersja została ciepło przyjęta  zarówno przez krytyków i graczy. Ten sukces doprowadził do wykupienia udziałów w polskiej firmie, co oznaczało koniec projektu Come Midnight. Pierwsza wizja Bulletstorma pojawiła się w 2011 roku, ale do ostatecznej wersji było jeszcze daleko.

Pełna emocji

Pewnikiem było to, że gra ma dawać frajdę – gracz miał strzelać i doskonale się tym bawić. Miało być głośno, dynamicznie, a akcja powinna wylewać się z ekranu. Reszta elementów zmieniała się nieustannie – nie wszystkie pomysły deweloperów odpowiadały wydawcom, a to do nich należał decydujący głos. Wstępną wersję scenariusza napisali Jacek Komuda i Mariusz Jurewicz, jednak Epic Games zdecydowało, że autorem scenariusza powinien być twórca z amerykańskiego rynku – wybrany został Rick Remender , twórca Punishera. Klimat Bulletstorma musiał wzbudzić kontrowersje. Amerykańska stacja telewizyjna Fox News ostrzegała przed grą, która uczy zabijania i udowadnia, że warto to robić. Częściowo była to wina samych twórców, którzy od początku prowadzili agresywną kampanię reklamową. Udostępniali wideo wyśmiewające konkurencyjne produkcje – HaloCall of Duty.

Przede wszystkim rozgrywka

Finalnie projekt okazał brutalną, kolorową strzelanką, której kluczem do sukcesu stał się system skillshotów. Głównym założeniem jest to, że bardziej wyrafinowane zabójstwa zapewniają nam większy zysk waluty, za którą kupujemy i ulepszamy swoje bronie. Wystarczy wspomnieć, że najpowszechniejsze sposoby zadawania obrażeń to przyciąganie magnetyczną linką wrogów i wrzucanie ich na zabójcze przeszkody i detonowanie ładunków wybuchowych wokół przeciwników. Opcji zabijania jest tyle, że trudno wypróbować każdą w ciągu jednej gry. Tu z pomocą przychodzi tryb Echo.

Jakościowo dobra produkcja nie osiągnęła finansowego sukcesu. Na całym świecie sprzedało się zaledwie około miliona kopii, co nie dawało nadziei na kontynuację. Po pięciu latach doczekała się jednak odświeżenia i paru dodatkowych elementów rozgrywki.

Zachęcamy także do przeczyatnia naszej recenzji Bulletstorm

Więcej w Historia Polskich Gier
lords of the fallen heading
Historia Polskich Gier #49 – Lords of the Fallen

Polscy producenci dowiedli, że w tematyce zombie i rpg-ów nie ma na nich mocnych. Kolejnym krokiem było zmierzenie się z...

Zamknij