Historia Polskich Gier

Historia Polskich Gier #47 – Dead Island

Pierwsza tak popularna wśród graczy polska gra! Rajski kurort na tropikalnej wyspie, szeroki wachlarz postaci do wyboru, no i w końcu rozłupywanie głów zombiaków za pomocą wiosła. Niby nic wielkiego, ale właśnie tego szukali gracze.

Dead Island okazało się dla Techlandu prawdziwą przepustką na światowy rynek.  Produkcja z 2011 roku była pierwszą polską produkcją, która stała się tak rozpoznawalna wśród graczy. Duży wpływ na rozgłos miał trzyminutowy trailer, który przedstawiał akcję gry odtworzoną od tyłu. Prawdziwa gra nie dorównywała poziomem zwiastunowi, jednak była poprawnie wykonana. Przyczyniło się to do sukcesu Techlandu. Dead Island było dodatkowo zależne od Deep Silver, co miało swoje wady i zalety, ale finansowy wkład wydawcy z pewnością pomógł twórcom.

Miejscem akcji jest tytułowa wyspa, Banoi, zamieszkana głównie przez turystów. Gracz poznaje tam cztery postaci: ogromnego i umięśnionego Sama B, ekspertkę od ostrzy Xian Mei, rzucającego nożami Logana Cartera oraz posługującą się bronią białą Purnę. Taka różnorodność była odpowiedzią studia na rynek oferujący graczom zwykle tylko jedną postać – białego Amerykanina. Co więcej, bohaterowie mają za sobą różne historie, a wydarzenia na wyspie są dla nich swego rodzaju katharsis.

Koszmar w raju

Sterując działaniami wybranego bohatera poznajemy historię, rozgrywającą się na wyspie. Historię, która zamieniła rajski kurort w koszmarną pułapkę. Rozległa wyspa Banoi oferuje trzy lokacje: miasteczko, dżunglę oraz kurort. To duża przestrzeń, co sprawia, że gracz nie odczuwa nudy, podczas pokonywania fabuły. Do sukcesu przyczyniła się także decyzja Techlandu, który postanowił oprzeć rozgrywkę na kooperacji. Kampanię mogą przejść w tym samym czasie cztery osoby, co pozwala rozwiązać zagadkę wyspy razem ze znajomymi.

Mechanika gry wymusza na nas używanie głównie broni białej, jednak jej różnorodność i możliwość modyfikacji sprawiają, że w trakcie jednej rozgrywki nie jesteśmy w stanie sprawdzić choćby połowy możliwych kombinacji. Z drugiej strony broń palna wymaga trudno dostępnej amunicji, a korzystanie z niej nie daje tyle frajdy, co rozłupywanie głów wiosłem.  Dodatkowo dostajemy ciekawy system ulepszania postaci.

Nie może być tak kolorowo

Gra udostępnia także pojazdy, jednak ich upośledzona fizyka działania sprawia, że korzystamy z nich tylko z konieczności. Minusem jest grafika, która nieco odbiega od współczesnych grze standardów. Trudno jednak winić studio Techland, gdyż to wydawca postanowił wydać wczesną wersję gry pomimo oporów studia. Przez naciskającego wydawcę do rąk graczy trafiła wersja gry obciążona błędami i niedoróbkami.  Dead Island otrzymywała od recenzentów uczciwe oceny, jednak gracze przyjęli ją bardzo ciepło.

Powtórka z rozrywki?

Do gry zaplanowano dodatek, jednak z nieznanych powodów, został on wydany jako kontynuacja tytułu. Ukazała się ona w 2013 roku jako Dead Island Riptide. Pojawiło się jednak jedno duże DLC – Ryder White. Natomiast Riptide nie odniosło takiego sukcesu jak oryginalna wersja gry. Na szczęście w tym samym roku w Techlandzie ukazał się bardzo dobry Call of Juarez: Gunslinger, a także rozpoczęły się prace nad inną, całkowicie niezależną produkcją.

Materiał przygotowała ekipa Masz 3 Życia.

Więcej w Historia Polskich Gier
two worlds ii heading
Historia Polskich Gier #46 – Two Worlds II

Ponownie przenosimy się do krainy Antaloor! Nowy silnik graficzny, usprawniony gameplay i masa dodatków. Pora na drugą odsłonę bardzo dobrego...

Zamknij