Historia Polskich Gier

Historia Polskich Gier #43 – Art of Murder

 Druga połowa ubiegłej dekady to czas wzmożonej popularności detektywistycznych point’n’clicków. Polacy nie mogli być gorsi! Przed Wami seria Art of Murder.

Kiedy w 2005 roku swoją działalność kończyło studio Detallion (twórcy m.in. Reah Schism), nikt nie spodziewał się, że twórcy tak szybko wrócą do pracy. Znani z przygodówek programiści już w 2007 roku dali się poznać jako rzeszowski oddział firmy City Interactive. Dostając wolną rękę w pracy twórczej, szybko zdecydowali się na stworzenie tego, na czym znali się najlepiej. I tak powstał detektywistyczny point’n’ click Art of Murder: Sztuka zbrodni, który zapoczątkował całą serię.

Kryminalna perełka

Gra od samego początku mogła zaskakiwać. Choć wszędzie widzieliśmy już trójwymiarowe grafiki, tym razem w 3d były tylko postaci osadzone w ładnych, dwuwymiarowych tłach. Miało to swoją zaletę – niskie wymagania sprzętowe, co z pewnością zwiększało grono odbiorców. Z drugiej strony dla miłośników klikanek ta gra to prawdziwa perła. Starannie dopracowane lokacje, klimatyczna grafika – to z pewnością wielkie zalety tej produkcji.

Całkiem sympatyczna jest także protagonistka, młoda funkcjonariuszka FBI, Nicole Bonnet, która dość szybko zostaje wpleciona w serię rytualnych morderstw, których zagadkę musi rozwiązać. Rozgrywka oferuje nam liczne podróże, a także zagadki logiczne, jednak przy dość dobrze zbalansowanym poziomie trudności oraz systemie podpowiedzi, który nie psuje radości z zabawy.

Dobra passa trwa

Produkcja City Interactive w założeniu miała być pierwszą częścią czegoś większego, więc nie dziwi fakt, iż w lutym 2009 roku ukazała się kontynuacja o podtytule Klątwa lalkarzaPonownie wcielamy się w Nicole Bonnet i musimy rozwikłać niebezpieczną intrygę seryjnego mordercy, który przy każdej ofierze pozostawia lalkę. Rozgrywka jest dość podobna do poprzedniej części, jednak sama gra wydaje się znacznie bardziej poważna i mroczna.

Ta konwencja była jeszcze kontynuowana w trzeciej części gry, Art of Murder: Karty przeznaczenia. Ponownie poszukujemy mordercy, pojawia się jednak inny rekwizyt głównego złego, czyli tytułowe karty. I choć chwilami wydaje się, że mamy do czynienia z powtarzaniem znanego schematu, nie sposób znudzić się grą. To klasyczna detektywistyczna gra przygodowa skierowana do określonego odbiorcy, który zachwycał się chociażby produkcjami od studia Microids np. Still life.

Fatalne HOPA

Prawdziwym zaskoczeniem okazały się kolejne dwie części serii – Tajne akta i Zabójcze sekrety, wydane kolejno pod koniec 2010 i na początku 2011 roku. Od samego początku były one adresowane do szerszego grona odbiorców, nieznającego specyfiki detektywistycznych point’n’clicków. Wpłynęło to znacząco na mechanikę, którą stało się Hidden Object Puzzle Adventure, co znacząco zbanalizowało i spłyciło cały klimat gry. Mimo wszystko oba tytuły mogą pochwalić się doskonałą oprawą audiowizualną, która nawet dziś jest bardzo przyjemna.

Seria Art of Murder to rodzima perełka na gruncie przygodówek. Prawdziwy kryminał aspirujący do najlepszych tytułów z tego gatunku. Jednak to głównie pierwsze trzy części zachowują dobry poziom, bardzo równy i wciągający. Wiele złego całemu tytułowi zrobiły dwie ostatnie części, które zraziły graczy do produkcji. Przede wszystkim jest to efekt zawiedzionych oczekiwań, gdyż kolejne części serii spotykały się z całkiem sporym zainteresowaniem miłośników gier przygodowych.

Materiał przygotowała ekipa Masz 3 Życia.

Więcej w Historia Polskich Gier
Historia Polskich Gier #42 – Painkiller

Kiedy mowa o polskich grach wideo, są takie produkcje, których nie można pominąć. Przed Wami właśnie taki tytuł - Painkiller...

Zamknij