Historia Polskich Gier

Historia Polskich Gier #42 – Painkiller

Kiedy mowa o polskich grach wideo, są takie produkcje, których nie można pominąć. Przed Wami właśnie taki tytuł – Painkiller od studia People Can Fly.

Już wcześniej pisaliśmy o dziejach firmy Metropolis (więcej o jej historii możecie przeczytać m.in. tutaj), której jedną z głównych postaci był Adrian Chmielarz. To właśnie on wraz z Andrzejem Poznańskim i Michałem Kosieradzkim w 2002 roku założył studio People Can Fly. Już od samego początku zanosiło się na to, że pierwsza gra od PCF będzie hitem. Dokładnie wtedy rozniosła się wieść, że Painkiller to będzie produkcja na światowym poziomie.

Grunt to dobry wydawca

Wydany w 2004 roku Painkiller jeszcze przed premierą wzbudzał spore zainteresowanie. Całkiem spory budżet oraz solidny amerykański wydawca, jakim było Dreamcatcher, spowodowali, że twórcy mieli zapewnione odpowiednie warunki pracy. I choć studio liczyło wtedy zaledwie dwadzieścia osób, to w pełni sprostało rosnącym oczekiwaniom.

To, co jest najważniejsze w FPS-ach to przede wszystkim doskonała grywalność. Niczym nieskrępowane strzelanie i czysta frajda z zabawy – wszystko produkcja od People Can Fly posiada i to w odpowiednich proporcjach. Jako Daniel Garner, który z jakiegoś powodu po śmierci staje się wojownikiem, zamiast spokojnie iść do nieba lub piekła, mamy poważne zadanie. Musimy wybić hordy piekielnych potworów i dowodzących nimi czterech generałów Lucyfera. Jeśli misja się powiedzie, bohater dołączy do swojej żony w niebie.

A demony fruwają…

Oczywiście fabuła nie jest najważniejsza w tego typu grach, jednak warto zauważyć, że produkcja spod skrzydeł Adriana Chmielarza dość zręcznie wykorzystuje historię do zarysowania ciekawego kontekstu, który mimo tabuna demonów wciąż towarzyszy graczowi. Jeśli dodamy do tego dobrą jak na 2004 rok grafikę i wykorzystanie silnika Havok, dzięki któremu ciała naszych wrogów fruwały po całej planszy, otrzymamy jednego z najbardziej wciągających FPS-ów pierwszej połowy lat dwutysięcznych.

To, co charakteryzuje dobrą strzelankę to również arsenał. W wypadku produkcji od PCF wszystko jest dobrze zoptymalizowane – broni nie ma zbyt wiele, ale niczego nie brakuje, a kołkownica czy tytułowy painkiller stały się wręcz kultowe dla graczy. Dużą popularnością cieszył się również tryb multiplayer, który – nieco podobny do Quake’a – okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.  Szybko grą zainteresował się rynek e-sportowy, gdzie bardzo szybko gra przebiła zainteresowaniem m.in. wspomnianego już Quake’a. 

Dobra cena = udana sprzedaż

Jak można się spodziewać, Painkiller sprzedał się bardzo dobrze. W Polsce grze pomogła niezwykle przystępna cena – produkcja od razu trafiła do serii Dobra gra i kosztowała dwadzieścia złotych. Taka cena mocno wspomogła sprzedaż i sprawiła, że jeszcze w 2004 roku pojawił się dodatek Painkiller: Battle out of hell, natomiast rok później pojawiła się słynna Black Edition gry zawierająca podstawę oraz wspomniane rozszerzenie. W 2006 roku gra zadebiutowała na konsolach z podtytułem Hell wars, gdzie również cieszyła się sporym uznaniem.

To jednak nie koniec dziejów serii. Kolejne odsłony były już efektem prac zagranicznych firm (oprócz wydanego w 2012 roku Painkiller Hell & Damnation od studia Farm 51), co znacząco wpłynęło na jakość gier, które mocno traciły na popularności. Nie oznaczało to jednak, że studio People Can Fly spoczęło na laurach. O losach tej firmy będziecie mogli przeczytać w kolejnych odsłonach Historii Polskich Gier.

Materiał przygotowała ekipa Masz 3 Życia.

Więcej w Historia Polskich Gier
another war
Historia Polskich Gier #41 – Another War

Pamiętacie grę Mortyr od Mirage Interactive? Dziś przedstawiamy Wam kolejne dzieło tej firmy. Mowa o Another War, jednej z najciekawszych...

Zamknij